Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Bursztynowa luneta" Philip Pullman

Najgrubszy, a jednocześnie najmniej interesujący tom trylogii Philipa Pullmana. Domknięcie losów Lyry i Willa. Zapowiadało się epicko i dynamicznie, a przede wszystkim, angażująco! Jednak "Bursztynowa luneta" wydaje się jeszcze nudniejsza niż poprzedniczy, wyprana z jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego. Kolejne - z pozoru tragiczne - wydarzenia nie robiły na mnie żadnego wrażenia. Nawet mnogość postaci na których autor skupia się w finałowym tomie nie pozwolił mi na znalezienie lubianej postaci. Narracja skacze od Lyry do Willa, od Willa do doktor Malone oraz lorda Asriela lub pani Coulter... Naprawdę, dużo tego, ale żaden z tych wątków nie zaciekawił mnie, nie wywołał syndromy "jeszcze jeden rozdział". A wyprawa do krainy umarłych zapowiedziana na okładce to w rzeczywistości jeden z wielu pomniejszych wątków, który "trwa" mniej niż pięćdziesiąt stron w powieści, która ma więcej niż 500 stron. Rozczarowujące.  Mnogość nawiązań biblijnych (anioły i ich upad...

"Delikatny nóż" Philip Pullman

Drugi tom trylogii "Mroczne materie" początkowo wydawał się zupełnie nie pasować do swojego poprzednika, co dawało mi nadzieję. Akcja "Delikatnego noża" to bezpośrednie kontynuacja "Zorzy polarnej". Fabuła rozpoczyna się jednak w innym świecie, w miejscu, które opuścili dorośli przerażeni tajemniczymi Widmami. W drugiej odsłonie przygód Lyry dzieje się więcej, w wielu miejscach, ale klimat magicznego Oksfordu oraz mroźnej północy znika na rzecz nawiedzonego  Cittàgazze. Obok dziewczynki pojawia się dwunastoletni zabójca i zbieg - Will, który również przypadkiem trafia do częściowo opustoszałego miasta. Razem próbują rozwikłać zagadkę podróży pomiędzy światami.  Plusem z pewnością jest bardziej rozbudowany świat (a właściwie: światy!) przedstawiony w powieści. Nadal czuję niedosyt wątków polityczno-religijnych. Will jest bohaterem lepiej wykreowanym, ma więcej cech oraz konkretny cel, który motywuje jego działanie. Chętnie zamieniłabym Lyra na Willa nawet w...

"Niebo nad pustynią" Anna Łacina

 Prawdopodobnie najsłabsza powieść Anny Łaciny. Mam nieodparte wrażenie, że autorka chciała za dużo tragedii, wątków, motywów i przedakcji upchnąć w stosunkowo niegrubej powieści. Uzależnienie od gier, śmiertelna choroba, wypadek samochodowy z ofiarami śmiertelnymi, gwałt i nastoletnia ciąża, opieka nad młodszym rodzeństwem i chorym rodzicem... Materiał na trzy, dobre, pogłębione psychologiczne powieści. W połączeniu z wakacyjno-sielską atmosferą książka wydała mi bardzo sztuczna, nieszczera, papierowa... Gdy czytałam inne książki Łaciny, miałam poczucie, że bohaterów mogłabym spotkać na ulicy, a problemy, z którymi się zmagali, to kłopoty moich bliższych i dalszych znajomych. Tym razem bohaterowie składają się z traum, przykrych doświadczeń oraz klisz dotyczących współczesnej młodzieży. Niesamowicie irytowały mnie wszyscy dorośli bohaterowie. Jakby autorka zapomniała jak zachowują się dorosłe osoby, szczególnie w kontaktach z nastolatkami. Postać babci Klary przyprawiała mnie o bó...

"Zorza polarna" Philip Pullman

Ogromne rozczarowanie! Od wielu lat planowałam przeczytać tę trylogię, wsłuchując się w pieśni pełne zachwytów pod adresem trylogii "Mroczne materie" Pullmana. Po kolejny tom sięgnę tylko ze względu na piękne wydanie, które zachęca do dalszej lektury. Nie umiem nawet opisać o czym jest "Zorza polarna". Po lekturze mam wrażenie, że jest to opowieść o niczym, w której niby coś się dzieje, ale jest to mdłe, infantylne i nielogiczne, że trudno wskazać kluczowe dla fabuły wydarzenia (lub założenia) Powieść jest szalenie infantylna i dziecięca. Prawdopodobnie, nie byłabym tak zszokowana tym faktem, gdyby nie przyszło mi znaleźć tego tytułu na księgarnianej półce opisanej jako "Fantastyka", a nie "Literatura młodzieżowa". Najnowsza szata graficzna i oprawa również sugerują, że nie jest to tytuł skierowany do dzieci. Niestety, losy Lyry są skierowane przede wszystkim do dzieci jedenasto-, dwunastoletnich. Fabuła pełna jest dziur, niektóre wydarzenia klej...

"Ucieczka w dzicz" Erin Hunter

Napisana pod pseudonimem przez czterech pisarzy seria "Wojownicy" składa się już trzech podserii powieści, serii mang oraz kilku dodatkowych książek ilustrowanych. Powieścią, która wprowadza czytelnika w świat kocich klanów, pomiędzy którymi panuje wieloletnia wojna, a wojskowa struktura z ugrupowań rządzi każdym kocim dniem. Początkowo zabawna i urocza opowieść szybko zamienia się w zaskakująco brutalną i okrutną opowieścią o wojnie, zdradzie i lojalności. Patrząc na wielkookie koty na okładkach kolejnych tomów, byłam pewna, że będzie to historia ciepła i radosna, a wojna pomiędzy klanami będzie swoistym tłem. Nic bardziej mylnego! Gdy główny bohater, kocur Ognista Łapa, zdobywa odpowiednie umiejętności staje się prawdziwym dzikim kotem, który jest w stanie zginąć w obronie swojego klanu.  Z całą pewnością, to powieść bardziej młodzieżowa niż dziecięca. Opisy walk kotów są zadziwiająco brutalne i okrutne. Na okładce znajduje się przyrównanie do serii o Harrym Potterze, jedna...

"Siedem minut po północy" Patrick Ness, Siobhan Dowd

Bardziej baśń niż współczesna powieść dla młodszej młodzieży. Byłam pewna, że sięgam po horror, a w moje ręce trafiła raczej dość typowa historia o dziecku, chorującej mamie i sennych koszmarach, które zwiastują najgorsze. Napisana w sposób raczej infantylny, bez pogłębionych portretów psychologicznych wszystkich bohaterów. Zaczynając od głównej postaci, poprzez jego mamę, tatę, babcię, a nawet znajomych ze szkoły, którzy stanowią swoiste tło dla tematu choroby. Wydaje mi się, ze szczególnie postać babci mogłaby być bardziej rozwinięta, dzięki temu cała opowieść nabrałaby głębi. Natomiast wątek ze szkolnymi kolegami, bójkami i prześladowaniami wydaje się niepotrzebny. Jestem nieco rozczarowana tym tytułem. Spodziewałam się czegoś bardziej oryginalnego, jednak Ness pełnymi garściami czerpie z klasycznych powieści przygodowych dla dzieci i młodzieży z XX wieku (a nawet końcówki XIX stulecia!). Oczywiście, jest to spowodowane genezą całej powieści,  która została stworzona niejako na ...

"Winter" Marissa Meyer

Jest! Wreszcie! Nareszcie! Po 6 latach poznałam zakończenie "Sagi księżycowej". Przez cały ten czas w mojej głowie rosły wielkie oczekiwania i wymagania, które nieco opadły po "Cress", która choć dobra, to nie dorównuje "Cinder" i "Scarlet". W "Winter" dzieje się wiele, tempo akcji nie pozwala na oddech, jednak czasem trudno zorientować się w gnącej na łeb, na szyję fabule, pełnej zwrotów akcji. pierwsze trzysta pięćdziesiąt stron tej cegiełki czyta się w mgnieniu oka. Za to ostatnie pięćdziesiąt stron jest przesłodzone bardziej niż disnejowskie wersje baśni o księżniczkach. Przyznaję, że mniej lukrowane zakończenie zrobiłoby na mnie większe wrażenie, zwłaszcza, ze klasyczne baśnie Grimmów i Perraulta nie są tak urocze i słodkie. Wciąż jestem całkowicie zauroczona połączeniem klasycznych baśni z cyborgami, wojną z Księżycem, klimatem cesarskiego Pekinu. Uwielbiam cały wykreowany świat, układ sił politycznych oraz sprytne połączenie elem...